czwartek, 31 października 2013

Słoneczne włosy... be słońca :)

Witam was cieplutko.

W pierwszym wpisie po przerwie chciałabym wam opowiedzieć co nieco o mojej historii z rozjaśnianiem włosów. Jak niektóre z was już wiedzą od zawsze mam naturalny kolor włosów, nigdy ich nie farbowałam.

We wrześniu, jakoś pod koniec, po długich tygodniach rozmyśleń i czytania wszelakich opinii zdecydowałam się na ten krok. Korzystając z promocji w Rossmannie zakupiłam polecany, kochany i nienawidzony produkt Johna Frieda Sheer Blonde Go Blonder




I podsumowując...

Efekt zauważyłam już po 3 użyciu ale...

- Włosy należało  i wysuszyć i wyprostować, co w mojej sytuacji wiązało się wewnętrznym krzykiem bólu moich włosów.

- Efekt jest nieodwracalny, także podjęcie owej decyzji musi być kompletnie świadome!!!

- Trzeba brać pod uwagę konieczność robienia odrostów ( które u mnie pojawiły się po 3 tyg. co uważam za i tak dobry rezultat :) )

- Wzmożone wypadanie włosów.

+ Bardzo przyjemny zapach

+ Mimo prostowania i suszenia włosy były dość miękkie.

+ Efekt jest naprawdę cudowny, włosy wyglądają naturalnie, tak jakby rozjaśniło je słoneczko

Gdyby nie fakt, że cena owego produktu bez promocji potrafi sięgać nawet 40zł za 100ml płynu, życie byłoby piękne. A tak pozostaje płacić i płakać...

Słyszałam opinie, że produkt nie działa na brązowych włosach. Słyszałyście coś o tym?
Alex xox

środa, 23 października 2013

Wielki powrót!!

Witam was cieplutko.!

Mam nadzieję, że u was wszytko ok oraz, że stęskniłyście się za mną tak jak ja za wami..! :)

Niestety niektóre sytuacje uniemożliwiły mi prowadzenie w ostatnim roku bloga ale obiecuje, że teraz wróciłam już na dobre.

W najbliższych dniach pojawi się kilka nowych postów, aby nadrobić zaległości :)

Do usłyszenia
Alex

niedziela, 14 października 2012

Lirene - a jednak nie tak świetny

Witam was cieplutko!

Jakiś czas temu miałam okazję zakupić dwa produkty marki Lirene (tonik + krem na dzień do cery tłustej i mieszanej). Już bardzo dawno nie byłam aż tak zawiedziona. Wcześniej używałam żelu do mycia twarzy właśnie tego producenta i byłam raczej zadowolona, skóra była dogłębnie oczyszczona i wymagała ode mnie naprawdę mało nawilżenia.

Zacznę może od toniku i tego co mi w nim całkowicie nie pasuje. Nie jestem przekonana, aby oczyszczał moją skórę do końca, nie ściągał co w sumie jeśli chodzi o tonik, ogromny minus. Składniki, owszem dość naturalne ale również nie powalały. Jedyne co na plus, to zapach. Mi kojarzył się z zieloną herbatą, ale to też kwestia osobista. Męczę się z nim od dobrych 2 miesięcy, tak jak widać na zdjęciach, jeszcze trochę mi go zostało, przez co mogę stwierdzić, że jest dość wydajny. Ale naprawdę chciałabym już nie musieć go oglądać.

Jeśli chodzi o krem. Oprócz tego, że świetnie się nakłada i w miarę dobrze trzyma pod makijażem, znów brak cudu. Miał zapewniać ochronę przez cały dzień, a za to dostałam ogromnej wysypki na policzkach i pełno innych zaskórniaków. Nie jestem zadowolona z tego kremu, najwyraźniej nie służy mi któryś ze składników. W związku z tym pojawia się moja propozycja. Kremu użyłam naprawdę tylko kilka razy i jest w sumie nienaruszony. Jeśli któraś z was jest jego fanką i na jej twarzy nie występują żadne komplikacje związane z używaniem tego kremu to jestem skłonna go odesłać. Szkoda żeby u mnie leżał i tracił przydatność, jeśli może służyć komuś innemu. Zainteresowane osoby prosiłabym o kontakt.







Podsumowując. Nie zawsze trafiamy dobrze z wyborem kosmetyku, ale to taka nauczka na przyszłość. Fakt, że ja źle oceniam ten produkt nie oznacza, że na was będzie on działał tak samo. Jednak ja jestem ogromnie zawiedziona, bo nie było to moje pierwsze spotkanie z Lirene.

Jakie są wasze opinie?
Alex.

niedziela, 7 października 2012

Leniwa niedziela z Alex

Witam was cieplutko.!

Mimo, że dziś kolejny chłodny i deszczowy dzień, postanowiłam coś dziś zrobić zamiast spędzić cały dzień w domku.! Wiele z was pewnie wie, że mieszka na obrzeżach Gdańska, w okolicach centrum handlowego Fashion House. Tak więc właśnie tam udałam się dziś na zakupy. Wielkie wyprzedaże wszędzie.! Ludzi od groma, aż ciężko było się przepchać. Większość czasu spędziłam w sklepach z ubraniami, ale zaszłam również do Almi Decor. Od dłuższego czasu szukam jakiegoś oryginalnego zegara do mojego małego królestwa i nie mogę się na nic zdecydować, z resztą po dzisiejszym dniu znów mam dylemat.




Mimo ogromnych przecen na nic się nie zdecydowałam. :(

Zaatakowałam jednak inne sklepy i tu wyszłam zwycięsko. Od początku września marudzę, że nie mam kurtki na jesień, że te, które już mi się ewentualnie spodobają są strasznie drogie, a tu dla całkowity szok. Wyszukałam akurat to czego chciałam a dodatkowo kupiłam czape na chłodniejsze dni. :) 
Przyznam, że cena była bardzo okazyjna. Przecena z 299.90zł na 119.90zł 

Dodatkowa promocja, to czpencja, za którą wydałam jedynie 1zł

Teraz będę poszukiwać ciemno brązowego komina i będę uważała mój strój za całkowicie udany. :)

Po powrocie jak zawsze zanurzyłam się w lekturze moich pisemek, i chyba właśnie tak spędzę resztę dnia...




...Bo... jeśli mam być szczera... to takie pejzaże nie wyciągną mnie z domu... wole ciepłą kawusię, kocyk, świece, dobrą muzykę i swój domek. :)




A wy jak spędzacie niedzielne popołudnie.?

Alex.

sobota, 6 października 2012

Nowy sezon, nowa szansa

Witam was cieplutko.!

Choć pogoda nie nastraja nas do podjęcia nowych wyzwań, robi się coraz zimniej i ciemniej na zewnątrz, ja wbrew wszystkiemu zdecydowałam się na kilka zmian. Pierwsze czego mam zamiar się złapać, to nowy pomysł na pielęgnacje włosów. Za każdym razem kiedy tylko mam taką możliwość,mówię o tym jak bardzo mi na nich zależy. Czytacie o tym jak bardzo bym już chciała żeby były długie i zadbane. Wciąż rosną, i choć wiele osób już mówi, że są dość długie, to dla mnie to wciąż za mało. :)

Spędziłam ostatnio kilka bezcennych godzin szperając w różnych artykułach i wyszukałam naturalną propozycję dla mnie. W którejś z gazet, prawdopodobnie w Urodzie, przeczytałam, że kosmetyki z firmy Alterra, nie dość, że posiadają naturalny skład, to dodatkowo poprawiają strukturę włosa, sprawiając, że stają się mocniejsze, zdrowsze, bardziej miękkie. Nie byłabym sobą gdybym nie chciała tego sprawdzić. :) Jeszcze wczoraj po zajęciach, skoczyłam do najbliższego Rossmanna w okolicy w celu przestudiowania wszystkich etykietek produktów do pielęgnacji włosów tej firmy.  Zdecydowałam się w końcu na zestaw z wyciągiem z Granata i Aloesu.




Zapach jest naprawdę świetny. Mi szczególnie kojarzy się z marmoladą różaną, choć to tylko moje odczucie:) Jeszcze nie mogę nic na ich temat powiedzieć, wczoraj pierwszy raz ich użyłam. Mam nadzieję, że już wkrótce przekonam się czy warto było w ogóle zmieniać pielęgnacje moich włosów.

A wy używałyście już tych specyfików.? Jakie były wasze wrażenia.?

Alex

piątek, 5 października 2012

Tak jesień można znieść !!

Witam was cieplutko.!

Za oknem już dawno ciemno, pada, wieje, zimno ogromne się do nas zbliża. Ale jakoś trzeba z tym walczyć.!! Dziś wraz z moim ukochanym, chcieliśmy osłodzić sobie życie i poszliśmy od jednej z najlepszych kawiarni (jak dla nas) w Gdańsku, do Cico. Tam właśnie wpadłam na pomysł, aby podzielić się z wami naszymi kaloriami !!

Cynamonowe Latte i szarlotka z lodami i owocami.

Szarlotka prze pyszna :) 

Cappuccino Kuby z listkiem, ale niestety nie jest to widoczne :( 

I raz jeszcze moje cynamonowe Latte :) 


Ogromnie przepraszam was za jakość zdjęć, ale na co dzień nie biorę ze sobą wszędzie lustrzanki.  :) To taki króciutki wpisik wręcz. Niedługo pojawi się kolejny wpis. Ale na razie  nie ujawnię o czym będzie.

 A wy jak spędzacie piątkowy wieczór.? 


xoxo  Alex

środa, 3 października 2012

Jak to jest z tym efektem sztucznych rzęs.?

Witam Was cieplutko.!

Przeprosić muszę moje stałe czytelniczki za aż tak długą przerwę, która była niestety spowodowana moim złym stanem zdrowotnym. Teraz jest już całkowicie ok i wracam do formy.:)

Przez ostatnie kilka dni, zastanawiałam się o czym mogłabym wam napisać... wpadłam na to całkowicie przypadkiem malując rzęsy... Nie jestem zwolenniczką mocnego makijażu i wielokrotnie podkreślałam fakt, że im bardziej naturalnie wygląda nasza twarz tym lepiej, zwłaszcza jeśli większość dnia spędzamy wśród ludzi. Dlatego też główną rzeczą, którą zawsze muszę mieć w zapasie jest tusz do rzęs. Przetestowałam już na własnej skórze kilka i chcę podzielić się z wami moimi wrażeniami.

Wybrałam kilka, które zasługują na kilka słów opisu, oraz te, których warto się strzec. 

My Secret, Extra Lash Mascara; Cena - 9zł

 Uwaga! Zacznę od największej niespodzianki całej tej kolekcji. Maskara My Secret spełnia wszystkie moje oczekiwania jeśli chodzi o tusz do rzęs w przedziale cenowym do 20zł. Tak jak obiecuje producent rzęsy są pogrubione, sam tusz świetnie się nakłada, nie kruszy się i jest długotrwały. Nie mogę przyczepić się chyba do niczego, służył mi dość długo i byłam z niego naprawdę zadowolona. Nie zawsze tanie oznacza złe.

Miss Sporty, Fabulous Lash; Cena - 9zł
Konkurencją dla tuszu z My Secret okazał się być tusz z Miss Sporty w tej samej cenie. Kupowałam je razem, jako eksperyment czy któryś z tańszych kosmetyków zdoła mnie zadowolić, ku mojemu zdziwieniu i ten tusz dał radę. Może nie zauważyłam maksymalnego pogrubienia i wydłużenia moich rzęs, za to kolor był niesamowicie intensywnie czarny i szczoteczka rozczesywała rzęsy w dokładny i zadowalający mnie sposób.

Eveline Cosmetics, Million Calories; Cena - 9zł
Ostatnia mascara, która zamyka nam dział kosmetyków do 20zł. Z tym tuszem wiąże się pewna historia, ośmielę się stwierdzić, że gdyby nie nagła potrzeba, nigdy w życiu nie skusiłabym się na jego zakup. Byłam na wyjeździe gdzieś nad wodą i jedyną rzeczą, której zapomniałam zabrać z domu był własnie tusz do rzęs. W akcie desperacji kupiłam pierwszy jaki znalazłam w jakimś sklepie na mazurach. Przechodząc jednak do moich odczuć związanych z tym tuszem. Szału nie ma. Szczoteczka sklejała mi rzęsy, kolor nie powalał mnie jakoś wybitnie a dodatkowo nie czułam różnicy między pomalowanym i nie pomalowanym okiem.
Max Factor, Masterpiece Max Mascara; Cena - 45zł

Max Factor, Masterpiece Mascara; Cena - ok.45zł

Firma MaxFactor już od dłuższego czasu zagrzewa cieplutkie miejsce w mojej kosmetyczce i to właśnie z tych maskar jestem najbardziej zadowolona. Pogrubiają, wydłużają, wyczesują, nadają przepiękny czarny kolor, trzymają się cały dzień i nie kruszą się. Jeśli chodzi o mnie, nie znalazłam jeszcze lepszych tuszy od tych dwóch. Z pewnością mogę polecać je dalej wszystkim dziewczynom.

YSL Volume Effet Faux Cils; Cena - 114zł
Jestem nim rozczarowana. Naprawdę spodziewałam się czegoś lepszego. Nie oczekiwałam cudu, że moje rzęsy będą niesamowicie pogrubione, długie i cudowne, że będą tak jak obiecuje producent "wyglądały na sztuczne". Ale przez długi okres czasu własnie tego chciałam, tego wymagałam. I może rzeczywiście po części przez pierwszy miesiąc dostałam to, czego chciałam, ale im dalej tym gorzej. Tusz strasznie zgęstniał, co sprawiło, że szczoteczka zaczęła się sklejać i tusz był nie do użycia. Przyznam szczerze, że jeśli mam wydać 114zł na miesiąc używania tuszu, to chyba troszeczkę za drogo jak dla mnie.

Christian Dior DiorShow; Cena - od 110 do 150zł
Największa klapa jeśli chodzi o mascary z wyższej półki. Jeszcze nigdy nie byłam aż tak rozczarowana, nie licząc mascary z Eveline. Ogromna szczoteczka, którą malowałam całe oko łącznie w powieką, gęsty, szybko zrobił się suchy. Nie wiem, mi całkowicie on nie pasuje. Kruszył się, sklejał rzęsy, a przez tą szczoteczkę nawet nie mogłam porządnie ich rozczesać. Jedyne co mogę powiedzieć na plus, to świetne opakowanie. Może tym kierowałam się kupując go. Nie mogę znaleźć żadnych innych plusów. Pierwszy i ostatni raz kupiłam maskarę Diora. Czuję się silnie zawiedziona, że wydawałoby się światowej sławy marka może równać się z naszym Eveline.


 To byłoby tyle już dziś moich wspomnień i opinii na temat maskar różnych firm. Od najtańszych do najtańszych a jednak wybieram te które są pośrodku. A jaka jest wasza opinia.? Jakich tuszy wy używacie, i które cieszą wasze oko.?

Alex